Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosze. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Karpacz

W ubiegły piątek wybraliśmy się na trzydniową wycieczkę do Karpacza. Nie byliśmy tam dawno i okazało się, że nie zmieniły się tylko góry. Miasto z prowincjonalnego stało się kurortem na europejskim poziomie. Na deptaku tłum turystów i co nas bardzo ucieszyło, w większości byli to turyści z Polski. Oznacza to, że nie tylko Tatry i Zakopane, ale i Karkonosze stają się dla nas atrakcyjne.
Pierwszą osadę założyli mieszkańcy wsi Bronysdorf w "Czerwonej Dolinie". Katastrofalna ulewa w 1412 r. zniszczyła wieś i cześć jej mieszkańców przeniosła się do doliny Dzikiego Potoku gdzie założyła Płóczki. Na terenie właściwego Karpacza, pierwszymi osadnikami byli drwale i kurzacy prowadzący wyrąb lasu i produkcję węgla drzewnego na potrzeby kowarskich hut. W XVII w. zamieszkali na tych terenach protestanci z Czech, wśród których byli zielarze. Stworzyli oni w Karpaczu znaczny ośrodek zielarstwa ludowego. Największy rozwój zielarstwa przypadł na 1ata 1730-80. Zielarze zwani laborantami założyli w Karpaczu własny cech zrzeszający stale 30 mistrzów laboranckich i mniej więcej drugie tyle kandydatów i praktykantów, przez wiele lat zdobywających kwalifikacje mistrzowskie. Produkowali oni ok. 200 specyfików. Ostatni laborant, August Zöbfel zmarł W 1884 r. 
Od połowy XIX w. Karpacz stał się najpopularniejszym ośrodkiem turystycznym Karkonoszy i tak jest do dzisiaj.
Hornfelsy należą do skał wyjątkowo twardych i odpornych na wietrzenie. W Polsce występują na Dolnym Śląsku w rejonie Strzegomia, Strzelina, w Górach Izerskich, Karkonoszach, Rudawach Janowickich, Górach Bardzkich. Najbardziej znanym miejscem występowania hornfelsu jest Śnieżka- 1602 m. n.p.m. Obejrzeć je można także w Karpaczu przy ulicy Obrońców Pokoju. Znajduje się tam pozostałość po małym kamieniołomie powstałym podczas budowy drogi, która łączyła Karpacz z Wilczą Porębą. W wyniku prowadzonych prac budowlanych odsłonięto fragment kry hornfelsowej i dzięki temu nie trzeba wspinać się na Śnieżkę, aby zobaczyć jak wygląda jedna z najtwardszych skał występujących w Polsce.
Dodatkową atrakcją, w tym miejscu, jest drewniana rzeźba przedstawiająca siedem krzyczących głów. .
Poniżej widnieje napis: Góry i pagórki wybuchną przed wami okrzykiem pełnym radości.
W podziemiach Karkonoskich Tajemnic można dowiedzieć się o zasiedlających te tereny zielarzach, poszukiwaczach minerałów i bogactw naturalnych, a także posłuchać legend o Duchu Gór, który wita wszystkich przybyłych do jego królestwa.
W Karpaczu istniały dwie karczmy sądowe. W jednej z nich funkcjonuje dzisiaj pensjonat Bachus.
Po drugiej stronie ulicy mamy skwerek, na którym rośnie wspaniała lipa.
W 2009 roku koło lipy ustawiono bloki granitowe tworzące stół sędziowski, a z głazów skonstruowano kamienne postacie przedstawiające sędziów, ławników, a może sądzonych, czy też dawnych mieszkańców Karpacza. Na skwerku pod lipą stanął również pręgierz - widomy znak, że w tym miejscu można było nakładać i wykonywać kary hańbiące.
Muzeum Zabawek i Lalek powstało w 1995 r. i zajmuje pomieszczenia w dawnym dworcu kolejowym. Na parterze podziwiać można kolekcję zgromadzoną przez Henryka Tomaszewskiego - wieloletniego dyrektora Pantomimy Wrocławskiej.
Zgromadzone przez artystę zabawki pochodzą z wielu krajów świata i wyprodukowane zostały na przestrzeni ostatnich 200 lat.
Lalki rosyjskie
Lalka teatralna "Jawajka"
Lalki bałkańskie
"Księżniczka na ziarnku grochu" - modelina,  XX w. - autor - Barbara Stachecka
Moje faworytki - lalki japońskie
Jednym z najsłynniejszych karkonoskich pejzażystów był profesor Carl Ernst Morgenstern. W 1915 r. Morgenstern przeszedł na emeryturę i osiedlił się na stałe w Wilczej Porębie w Karpaczu. Swój dom w testamencie przeznaczył na potrzeby śląskich artystów.
Jego widoki Karkonoszy zostały rozsławione dzięki rozwojowi artystycznych kart pocztowych. Widokówki te wydawał gospodarz schroniska „Księcia Henryka” Gustav Elsner, a także gospodarz schroniska na Śnieżce Emil Pohl.
Morgenstern Carl Ernst: Góry Izerskie. [online]. [Data dostępu: 28.08.2013].
Dostęny w Internecie: http://jbc.jelenia-gora.pl/dlibra/doccontent?id=10679&from=FBC
Morgenstern Carl Ernst: Śnieżka Jesienią , olej, płótno , 1910. [online]. [Data dostępu: 28.08.2013].
Dostęny w Internecie: http://galeria-bwa.karkonosze.com/wyst/wwg/2000/ilPL/HwgCM.htm
Tak jak mówiłam, Karpacz stał się pięknym miastem, ale najpiękniejsze były widoki na Karkonosze. Niestety, mój aparat fotograficzny nie potrafi oddać ich piękna.
Trzy dni minęły szybko i nie wszędzie byłam w stanie dotrzeć. Siedząc na deptakowej ławeczce, obserwowałam wracających z gór turystów w różnym wieku. Byli zmęczeni, ale szczęśliwi. Oczywiście poleciłam Karpacz i okolice moim koleżankom z biura. Żałuję, że góry już nie dla mnie.

Bibliografia:
  1. Karpacz. [online]. [Data dostępu: 28.08.2013]. Dostęny w Internecie: http://www.karpacz.pl/
  2. Karpacz i okolice. Ilustrowany przewodnik z mapami. Jelenia Góra: Plan, 2013
  3. Miejskie Muzeum Zabawek. Katalog. Jelenia Góra: Moniatowicz Foto Studio, 2012

Karpacz - Tadeusz Różewicz

Tadeusz Różewicz przy Łąkowym Kamieniu
Tadeusz Różewicz od wielu lat związany jest z Karkonoszami i Karpaczem, w którym odwiedzał Henryka Tomaszewskiego.
(...) Starych artystów dwóch – aktor i poeta –
spotkali się pod koniec wieku
i mówią o zabawkach
milczą o człowieku (...)
Tadeusz Różewicz w Muzeum Sportu i Turystyki
 Kiedyś po zwiedzeniu Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu Tadeusz Różewicz poproszony został o wpisanie się do pamiątkowej księgi honorowej. Wertując ją, znalazł wpis wybitnej polskiej himalaistki Wandy Rutkiewicz. Zainspirował on poetę do napisania poematu:

Gawęda o spóźnionej miłości

 II
Karkonosze powstawały
w okresie kaledońskich
ruchów górotwórczych
ja ujrzałem światło dzienne
9 października 1921 roku

Skąd się tu wziąłem?
z Radomska
urodzony pod znakiem Wagi
uformowany
w okresie ruchów totalitarnych
przeszedłem przez
ogień powietrze wojnę
przez lasy nad Wartą i Pilicą
przez Kraków Gliwice Wrocław
przez siedem gór i siedem rzek
i tak wędrując po matce ziemi
po pięknej błękitnej planecie
nad którą unosi się czerwony Mars
i Saturn w tysiącu pierścieni
doszedłem do Gór Olbrzymich
na uliczce prowadzącej do
Muzeum Sportu i Turystyki
trafiłem na ślad
ślad jej stopy
ślad uśmiechu
ślad ręki

„Dziękuję za miłe uhonorowanie
mojego wejścia na MT. EVEREST
wystawą, która przygotowana została
tak bardzo serdecznie przez Muzeum Sportu i Turystyki

Wanda Rutkiewicz

Karpacz, 27 X 1979”

przed laty
przeglądając poranna gazetę
dowiedziałem się
że kobieta z Wrocławia
zdobyła Mount Everest

przy innej sposobności
przeczytałem
(w „Przekroju? „Panoramie”?)
krótki
wierszyk pióra Wandy

pamiętam że chciałem
do niej zadzwonić zapytać
co skłoniło Wspaniałą
Kryształową Górę
do urodzenia myszki
ale nie starczyło śmiałości
może dlatego że w dzieciństwie
zdobyłem tylko „psią górkę”
koło Radomska (25 metrów)
i „kocią górę”
w sosnowym lasku
koło Gabrielowa

dopiero po jej śmierci
zadałem to pytanie
uśmiechnęła się i powiedziała
otwierając oczy
- a pan? Panie Tadeuszu
dlaczego Pan pisze wiersze
- ja? ja nie wiem

ulicami Wrocławia
płynęły rwące górskie
strumienie rzeki potoki
w brudnym lustrze wody
które wznosiło się i opadało
stały kościoły teatry domy
ludzie na dachach
machali białymi niebieskimi
czerwonymi płachtami
państwo Gucwińscy budowali arkę
dla swoich zwierząt
ratowali słonie żyrafy lwy i motyle

śmigłowce unosiły się
nad wodami

w parku Szczytnickim
w zatopionym japońskim ogrodzie
chwyciłem Wandę
za rękę
przepraszam! A Pani dokąd
śpieszy – a wiedziałem już
że śpi snem wiecznym -

machnęła ręką
- ja? idę na Mount Everest
a po drodze
na Matternhorn Nanga Parbat
Annapurnę…
potem wejdę jeszcze
na Kangczendzongę…
- ale to bardzo wysoko
powiedziałem
- to tylko 8586 metrów
powiedziała
z zagadkowym uśmiechem
- ale Pani nie zabrała ze sobą
ani śpiwora ani zapasu jedzenia
(a wiedziałem już że ona umarła)
ani maszynki do gotowania
a ta płachetka
ten kolorowy namiocik
jest dobry dla dzieci
można go ustawić
w ogródku działkowym
pod jabłonką
koło grządki z marchewką
koperkiem pietruszką
niech Pani odpocznie
powiedziałem z troską
kto to widział! żeby chodząc o kulach
skakać po górach
„korona Himalajów” poczeka
na panią
- „potrzebne jest mi poczucie
zagrożenia i to takiego,
którym mogę sterować”
- niech pani zostawi w spokoju

Kangczendzongę… przecież
tego nawet wymówić nie można…
zapiszemy panią do związku literatów
urządzimy pani wieczór poetycki
przy świecach przeczyta pani wierszyk
wyda tomik otrzyma wyróżnienie
zostawi ślad stopy
na skale Kaliopy
Wanda rozejrzała się
po świecie i powiedziała do siebie
- nie stał się jeszcze dla mnie
towarzyszem liny… nie może zrozumieć

25 maja 1992 roku
doszła do kraju wiadomość
że Wanda Rutkiewicz
zginęła w Himalajach

III

siedziałem w muzeum zabawek
w domku lalek panował ruch
nakrywano do stołu
ktoś grał na pianinie
zegar wybijał godzinę
porcelanowy kotek lizał łapę
na palcach weszła Wanda
stanęła przy kaflowym zielonym
piecu
grzejąc skostniałe ręce
zapytałem szeptem
co ją skłoniło do powrotu
na naszą dolinę łez
i odpowiedziała mi
mówiąc
„czasem myślę, że wspinam się dlatego,
aby przekonać się,
jaka droga jest mi
nasza szara codzienność.
Wracając poznaję, jak smakuje
kubek gorącej herbaty,

po dniach pragnienia,
sen po wielu nieprzespanych nocach,
spotkanie z przyjaciółmi
po długiej samotności
cisza…”

myślałem o życiu i śmierci
i zobaczyłem jej oddech
który
połączył się z oddechami
żywych
ludzi zwierząt drzew i kwiatów

zamek z lodu
wyparował
wieczne śniegi ruszyły się
szklana góra
spływała w dolinę
cichym strumieniem

do muzeum weszła kolorowa
grupa dzieci i wykipiała
wypełniając śmiechem i krzykiem
małe uliczki mieszkania lalek
i ciszę

wyszedłem z uśmiechem
na zalaną słońcem ulicę

przez mgnienie oka
zdawało mi się że zrozumiałem
upływanie czasu i życia
że poznałem drogę
do wnętrza matki ziemi
do śmierci
matki matek
rodzaju ludzkiego

szliśmy wzdłuż strumienia
i ja wiedząc że ona już była
umarła
zawołałem do niej po imieniu

a ona idąc dalej obejrzała się i
położyła palec na ustach.  
(Karpacz 1996, Wrocław 1997)
Wiesława i Tadeusz Różewicz w Karpaczu
Bibliografia:
Informacje i zdjęcia pochodzą ze strony: 

Karpacz - Krucze Skały

Krucze Skały to ciąg kilku wychodni skalnych zbudowanych z granitognejsów o wysokościach ścian dochodzących do 25 m, wyrastających ze zbocza doliny Płomnicy. Doprowadza do nich, od ulicy Skalnej wyraźna, oznaczona drogowskazem ścieżka, odbijająca w prawo, tuż za mostkiem, 15 min. od centrum miasta.
Marcin: Karpacz - Krucze Skały. [online]. [Data dostępu: 28.08.2013].
Dostęny w Internecie: http://marcin-1975.flog.pl/wpis/5773004/karpacz--krucze-skaly
Krucze Skały. [W:] Krodo. [online]. [Data dostępu: 28.08.2013].
Dostęny w Internecie: http://www.krodo.pl/atrakcja/szczegoly/4272/
 Legenda o Kruczych Skałach
W odległej przeszłości mieszkało w Karpaczu dwóch braci i jak zawsze to bywa w ludowych opowieściach, jeden był bogaty a drugi biedny. Bogaty był laborantem. Wyrabiał przeróżne lekarstwa z górskich ziół, zbieranych przez ubogie kobiety karpackie. Był skąpy i oszukiwał na wadze przy skupie zebranych przez nie górskich kwiatów i korzeni roślin. Natomiast biedny brat był drwalem i od wiosny do zimy siekierą i piłą ciężko pracował w lesie przy wyrębie drzew na opał i na budowę chat dla ludzi. Miał liczną rodzinę i chorą żonę, więc często do jego ubogiej, kurnej i starej chaty zaglądała Bieda i Nędza. Szczególnie wiosną, gdy na przednówku wszelki pokarm drogo kosztował, często brakowało w jego chacie choćby kromki czarnego, suchego chleba.
Nie współczuł biednemu bogaty brat, który nie wiedział co to jest głód i chłód. Nigdy w biedzie mu nie dopomógł, ani też żadnego lekarstwa chorowitej żonie bezpłatnie nie dał. Natomiast drwal nigdy nie zwracał się o pomoc do swego brata, gdy jednak któregoś dnia jego dzieci tak bardzo były głodne, że już z głodu zaczęły puchnąć, udał się z prośbą o trochę mąki. Skąpemu bogaczowi zrobiło się jednak żal dać coś bezpłatnie, a ponieważ wiedział, że drwal nie ma pieniędzy, zażądał za kilkanaście garści mąki obydwoje jego oczu.
Biedny drwal, chcąc ratować swe dzieci od śmierci głodowej, wyraził zgodę na utratę wzroku. Pozwolił się okaleczyć, lecz gdy oślepiony powrócił do chaty z małym workiem mąki, pojął iż ratując teraz swe dzieci od śmierci głodowej, nie będzie już nigdy mógł pracować w lesie. Dlatego kazał codziennie rano odprowadzać się nad Niedźwiadę, której brzegiem wiodła wąska i kręta ścieżka z Karpacza przez Sowią Przełęcz aż do odległej, czeskiej Małej Górnej Upy.
Siadał przy tej ścieżce i od przechodzących nią ludzi wypraszał żywność lub nieliczne grosze na chleb. Później zatrudnili go przemytnicy, szmuglujący przez Karkonosze tytoń, tabakę i rum. Płacili mu, by co noc wysiadywał na ścieżce i światłem ogniska dawał sygnały o ewentualnych zasadzkach organizowanych przez królewskich urzędników celnych w dolinie. Przesiadywał więc często całe noce nad Niedźwiadą, zasypiając na trawie przy szumie płynącej wody. Urzędnicy celni, przechodzący dość często ścieżką nad brzegiem potoku, nie zwracali uwagi na ślepca i jego ognisko uważając, że żona zapomniała odprowadzić go na noc do chaty.
Którejś nocy kaleki drwal nie mógł zasnąć i około północy usłyszał jakieś ptaki, które trzepotały skrzydłami przelatując nad jego głową i siadały w pobliżu miejsca, gdzie leżał. Trwało to dłuższą chwilę, a gdy ucichły do uszu ślepca dobiegły dziwne dźwięki.
- Uspokójcie się, siostry sowy! – usłyszał głos płynący ze skały – Dziś, jak co roku, w Sowią Noc zleciałyśmy się z całych Karkonoszy by tu, ludzkim głosem opowiedzieć sobie najciekawsze wiadomości zebrane w miejscach, gdzie znajdują się nasze gniazda. Ja, sowa znad Niedźwiady, mam prawo zabrać głos jako pierwsza i chcę was powiadomić, że najstarsi mieszkańcy Karpacza opowiadają, iż w Sowią Noc woda Niedźwiady ma moc cudownego leczenia ludzi. Każdemu ślepcowi przywrócić może wzrok, jeżeli trzykrotnie zamoczy dłoń i trzykrotnie przemyje nią swe oczy, wypowiadając równocześnie słowa: „Skała, sowa, woda, mrok, ty Niedźwiado zwróć mi wzrok”.
Później odezwał się inny ptak.
- Ja jestem sowa znad Łomniczki i chcę poinformować was, siostry moje, że w wodzie potoku nad którym znajduje się moje gniazdo, nieco niżej wodospadu spływającego kaskadami po stromym, kamienistym stoku, znajduje się duży, płaski głaz, a pod nim leży ukryta w wodzie bryła szlachetnego kamienia, tak wielka jak konewka używana do pojenia bydła. Można ją wydobyć spod owego głazu o północy, w setnym dniu po dzisiejszej nocy i tylko przy świetle pochodni sporządzonej z koszuli dziecka urodzonego w Nowy Rok, nasyconej woskiem z kościelnych świec.
Po tej wypowiedzi zabrała głos następna sowa. Jej gniazdo znajdowało się nad Złotym Potokiem, który płynie w Białym Jarze.
- Chcę powiedzieć wam, że nad brzegiem Złotego Potoku, trzynaście kroków na zachód od miejsca, gdzie oddaje on swe wody rzece Łomnicy, znajduje się niewielka sterta kamieni. Spoczywa pod nią szkielet pewnej kobiety, zabitej przez mieszkańca Karpacza o nazwisku Kruger. Pod tym szkieletem ukryty jest skarb. Odnajdzie go tylko ten człowiek, który kości kobiety przeniesie i pochowa w poświęconej ziemi.
Mówiły po niej inne sowy znad potoków i rzek Karkonoszy, lecz ślepy drwal nie słuchał już. Podczołgał się nad brzeg Niedźwiady, trzykrotnie zamoczył dłoń w jej bystrej i chłodnej wodzie. Przemywał swe zapadnięte powieki na oczodołach, wypowiadając za każdym razem zapamiętane słowa. Odzyskał rzeczywiście wzrok, powrócił do domu, a potem udał się do Białego Jaru. Odszukał pod stertą kamieni szkielet zamordowanej kobiety, o której wspominała sowa i przyniósł go do wsi. Potem własnoręcznie pochował go na cmentarzu w poświęconej ziemi, a nawet poprosił księdza z Miłkowa, by pokropił kości poświęconą wodą i odprawił nad nimi egzekwie.
Następnego dnia odnalazł skarb, który niepojętym sposobem sam wysunął się spod kamieni, na których niegdyś położono zwłoki kobiety. Była tam nieduża, żelazna skrzynia, mocno przeżarta rdzą, a w jej wnętrzu znajdowały się ponad dwa funty złotych monet, jakaś biżuteria kobieca i poczerniały ze starości złoty kielich kościelny.
Ten kielich podarował drwal zdumionemu plebanowi miłkowskiemu za udział w pogrzebie, prosząc o trochę wosku ze świec ołtarzowych kościoła. Potem powędrował do Jeleniej Góry, gdzie sprzedał u złotnika znalezioną biżuterię, a za otrzymane pieniądze zakupił nową odzież i żywność dla rodziny. Przez następne dni chodził po Karpaczu i okolicznych siołach, rozpytując się o dziecko urodzone w Nowy Rok. Znalazł takie w Ściegnach, nabył jego starą koszulę, owinął nią kij i nasycił roztopionym woskiem ze świec z kościoła w Miłkowie. Z przygotowaną w ten sposób pochodnią liczył skwapliwie dni, które minęły od Sowiej Nocy i wysłuchania rozmów sów nad Niedźwiadą.
Dokładnie w setną noc od tamtej daty udał się drwal do Kotła Łomniczki i w pobliżu szumiącego wodospadu odszukał płaski kamień, wspomniany przez sowę. Przy świetle pochodni, wytężając wszystkie swe siły, parokrotnie próbował poruszyć kamień, lecz ten pozwolił się przesunąć dopiero po północy. Ukazała się pod nim duża bryła aleksandrytu, która w świetle pochodni zalśniła ślicznym, ciemnogranatowym blaskiem.
Dla biednego dotychczas drwala nastąpiły radosne dni. Przestał myśleć o głodzie, stale dotychczas zagrażającym jego rodzinie. Za pieniądze uzyskane ze sprzedaży szlachetnego kamienia rozpoczął budowę nowej, obszernej chaty, a sąsiedzi jego i brat – laborant, nie mogli się nadziwić jakim cudem ten biedak odzyskał wzrok i stał się bogaty. Drwal jednak nie zataił niczego. Opowiedział bratu o Sowiej Nocy, spędzonej w pobliżu skał nad Niedźwiadą i o wszystkim czego dowiedział się od mówiących tam ludzkim głosem sów.
Od tego czasu laborant zaczął przemyśliwać, czy nie warto byłoby chodzić co noc nad Niedźwiadę pod owe skały i czekać Sowiej Nocy, by podsłuchać co będą mówić sowy ludzkim głosem. Zapragnął zdobyć większe skarby od brata. Zaczął nawet marzyć co zrobiłby z uzyskanym bogactwem. Zdecydował oślepić się i codziennie wieczorem chodził nad Niedźwiadę z nadzieją, że wkrótce nastąpi Sowia Noc. Wierzył, że wytrwa w swym postanowieniu, mimo chłodów, deszczów i śniegu. Chodził cierpliwie przez kilka miesięcy, a paląca chęć zysku dodawała mu sił i zagrzewała go do wytrwania w postanowieniu.
Którejś nocy usłyszał nad głową szum ptasich skrzydeł i z radością pomyślał, że to już zlatują się. sowy na coroczne spotkanie. O północy doszedł go od strony skał chrapliwy głos ptaka.
- Słuchajcie mnie, bracia kruki! Dziś, w Kruczą Noc, zlecieliśmy się tu ze wszystkich gór Dolnego Śląska, by opowiedzieć sobie najciekawsze wiadomości zasłyszane od ludzi na naszym terenie. Ja, kruk z Karkonoszy, pozwalam sobie zabrać głos jako pierwszy, by przekazać wam wiadomość, że we wszystkich siołach i osadach górskich Karkonoszy opowiadają ludzie iż jest w Karpaczu pewien bogaty laborant, bardzo skąpy i bardzo chciwy. Oszukuje on zielarki, które zbierają dla niego zioła i korzenie niektórych roślin oraz nabywców swych lekarstw. Także swemu rodzonemu bratu nie dopomógł w biedzie, lecz go oślepił.
Po tych słowach zadrżał brat drwala. Domyślił się bowiem, że o nim była mowa, a tymczasem zabrał głos kruk następny.
- Jestem krukiem z Gór Kaczawskich i przyfrunąłem tu z taką samą wiadomością. W moich górach i we wsiach rozrzuconych nad rzeką Kaczawą, ludzie opowiadają o tym złym człowieku z Karpacza, który mimo dostatniego życia oślepił rodzonego brata za garstkę mąki na kluski dla jego głodnych dzieci.
Podobne słowa powtórzyły kruki z Gór Izerskich, Rudaw Janowickich oraz Gór Sokolich, Orlickich i innych. Gdy zabrał głos kruk z Gór Kamiennych, na laborancie ścierpła skóra ze strachu. Pożałował swej ciekawości, wstał szybko i zaczął uciekać. Wpadał na krzaki i pnie drzew, przewracał się na nierównościach terenu, kamieniach i korzeniach.
W pewnej chwili usłyszał głosy kruków, które pozostawił za sobą.
- Ktoś ucieka!
- To on! On jest tutaj!
- Łapmy go!
- Zabijmy go! Zabijmy go!
Po tych słowach poczuł zimny pot, spływający po plecach i przyspieszył kroku, lecz nie udało mu się uciec. Kruki dogoniły go w chwili gdy upadł. Szponami i ostrymi dziobami rozszarpały go na kawałki, a odzież jego porozrzucały po okolicznych lasach.
Od tego właśnie wydarzenia skały nad Niedźwiadą zaczęto nazywać Kruczymi Skałami, a dolinę Niedźwiady – Sowią Doliną. Dziś tylko te nazwy świadczą o prawdzie zawartej w tej mądrej opowieści o dwóch braciach z Karpacza.
Krucze Skały. [W:] Krodo. [online]. [Data dostępu: 28.08.2013].
Dostęny w Internecie: http://www.krodo.pl/atrakcja/szczegoly/4272/
Bibliografia:
  1. Wiącek Aleksander, Wiącek Urszula: Legendy Karkonoszy i Okolic. Je;enia Góra: Wojewódzki Dom Kultury, 1984

piątek, 26 lipca 2013

Szklarska Poręba - odsłona pierwsza - Duch Gór

Najwcześniejsza znana forma imienia "Rübezahl" (Krkonoš, Karkonosz, Rzepiór, Duch Gór, "Liczyrzepa") po raz pierwszy, pojawiła się na mapie Śląska, autorstwa Marcina Helwiga ,z roku 1561.
Helwig Martin: Ruebezahl. [online]. [Data dostępu: 26.07.2013].
Dostępny w Internecie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Ruebezahl1561.jpg
Od tego czasu stał się bohaterem wielu legend i baśni. Duch Gór jest mitycznym władcą Karkonoszy, ich bogactw naturalnych, sił przyrody, zwierząt i roślin, skarbów i wszystkiego co się w nich znajduje. Może przybierać różne postaci. Najprawdopodobniej Rübezahl był pierwotnie lokalnym bóstwem chroniącym górskie lasy i zwierzynę, dlatego też porównać go można do starożytnych bogów znanych w kulturach: greckiej, rzymskiej i celtyckiej. Byli utożsamieniem brzydoty, a w swoim wyglądzie mieli cechy ludzkie, jak i zwierzęce. Duch Gór przedstawiony na mapie Helwiga, jak na diabła przystało, miał kozie nogi, uszy, ogon i  - przejęte od irlandzko – celtyckiego Cernnunosa - rogi. Postać gryfa, opiekuna skarbów (orli, rozchylony dziób, skrzydła na biodrach i dwie Łaby) wiąże się prawdopodobnie z tym, że w Karkonoszach poszukiwano wtedy złota, minerałów i kamieni szlachetnych. W ciągu wieków mit Ducha Gór ulegał zmianom i innowacjom. Już pod koniec XVII i w XVIII w. przedstawiano go zazwyczaj jako modnie ubranego mężczyznę, ale zachowującego cechy diabelskie, np. kozie nogi, ogon lub rogi. W wieku XIX Rübezahl przybierał różne postaci, zazwyczaj ludzkie, np. mnicha, myśliwego, drwala lub czarnoksiężnika – skarbnika. Pod koniec XIX wieku,  Duch Gór staje się brodatym, potulnym i mile wyglądającym wędrowcem i taki jego obraz zachował się do dzisiaj.
Schwind Moritz von: Rübezahl. [online]. [Data dostępu: 26.07.2013].
Dostępny w Internecie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Moritz_von_Schwind_008.jpg
Hermann von Hendrich (1854-1931) przyjechał do Szklarskiej Poręby około 1899 r. i w niedługim czasie wybudował, według projektu Paula Englera, "Sagenhalle" (Hala Baśni”. Bryła budynku przypominać miała tradycyjny drewniany dwór niemiecki, osadzony na kamiennej podmurówce. Całość budowli, poza partiami płaskiej ornamentyki, utrzymana była w bordowym kolorze, podobnie jak kryty dachówką, dość stromy, dwuspadowy dach ze świetlikami w środkowych górnych częściach obu połaci dachowych. Wnętrze doświetlały nieliczne i nierównomiernie rozmieszczone okna. Fasada tej świątyni-dworu nawiązywać miała duchowo do mitologii nordyckiej i germańskiej, mistyki natury i legendy o Duchu Gór, zaś artystycznie do stylistyki secesji i symbolizmu. Szczyt wieńczyły dwie potężne brunatne włócznie oparte o kamienną podmurówkę, które przebijały dach budowli i wysoko ponad nim kończyły się stalowymi grotami. Pomiędzy włóczniami, rozpięty na zwisających z nich żelaznych łańcuchach, wisiał błękitny młot Mjöllnir, należący do germańskie go boga burzy, domu i rodziny – Thora. Nieco niżej, również zawieszony na łańcuchach, widniał żółty, starogermański, symboliczny pierścień przysięgi Eidring. Pod nim, wsparte o szczyt dachu, umieszczone były dwie płaskie, brunatne, zwrócone ku sobie sylwety końskich torsów. Ponad wejściem, w połowie wysokości budynku, zawieszony został drewniany balkon z ażurową balustradą i dwoma wspornikami. Pośrodku balustrady tkwiła zwierzęca głowa z potężnymi rogami. Baśniowe, stylizowane secesyjnie smoki i węże dopełniały animalistycznych zdobień fasady
Die Sagenhalle.[online]. [Data dostępu: 26.07.2013]. Dostępny w Internecie:
http://www.nibelungen-hort.de/abteilung1/508576963c0bd4709/
Budynek, był miejscem ekspozycji cyklu ośmiu wielkoformatowych obrazów poświęconych karkonoskiemu Duchowi Gór, którego Hermann von Hendrich przedstawiał jako personifikację sił natury ( "Ogród Ducha Gór", "Bogini Wiosna", "Zamek Ducha Gór”, "Wielki Szyszak", "Śnieżne Kotły, „Mały Staw”, „Wodospad Kamieńczyk”, "Górska grań"). Dzieła oprawione zostały w fantazyjne, drewniane ramy z motywami stylizowanych smoków. W przedsionku budynku stanęła ponadnaturalnej wielkości, wykonana w drewnie, rzeźba autorstwa Hugo Schuchardta, przedstawiająca karkonoskiego Ducha Gór, wzorowana na obrazie autorstwa Moritza von Schwind.
Hendrich Hermann: Der Wolkenwanderer. [online]. [Data dostępu: 26.07.2013].
Dostępny w Internecie: http://www.nibelungen-hort.de/abteilung1/508576963c0bd4709/508576963c0c96357/index.html
Hendrich Hermann: Die Frühlingsgöttin. [online]. [Data dostępu: 26.07.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.nibelungen-hort.de/abteilung1/508576963c0bd4709/508576963c0c96357/index.html
Hendrich Hermann: Rübezahlsgarten. [online]. [Data dostępu: 26.07.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.nibelungen-hort.de/abteilung1/508576963c0bd4709/508576963c0c96357/index.html
Hendrich Hermann: Der Wolkenschatten (Hohes Rad). [online]. [Data dostępu: 26.07.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.nibelungen-hort.de/abteilung1/508576963c0bd4709/508576963c0c96357/index.html
Hendrich Hermann: Der Donnergott (Schneegrube). [online]. [Data dostępu: 26.07.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.nibelungen-hort.de/abteilung1/508576963c0bd4709/508576963c0c96357/index.html
Hendrich Hermann: Die Nebelfrauen (Zackelfall). [online]. [Data dostępu: 26.07.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.nibelungen-hort.de/abteilung1/508576963c0bd4709/508576963c0c96357/index.html
Hendrich Hermann: Der schlafende Riese (Kleiner Teich). [online]. [Data dostępu: 26.07.2013].
Dostępny w Internecie: http://www.nibelungen-hort.de/abteilung1/508576963c0bd4709/508576963c0c96357/index.html
Hendrich Hermann: Die Riesenburg. [online]. [Data dostępu: 26.07.2013].
Dostępny w Internecie: http://www.nibelungen-hort.de/abteilung1/508576963c0bd4709/508576963c0c96357/index.html
21 czerwca 1916 roku otwarto Gralstempel (Świątynię Grala). Była to wielokątna sala dobudowana od południa do Świątyni Legend i przeznaczono ją do ekspozycji cyklu olejnych prac Hendricha związanych z legendą Parsifala i Świętego Grala. 
Po drugiej wojnie światowej, karkonoski Duch Gór nie cieszył się przychylnością ani nowych władz, ani dyspozycyjnych publicystów. R. Izbicki, specjalny wysłannik „Głosu Ludu”, w reportażu ze Szklarskiej Poręby, zanotował: Skończyć z Rübezahlem! Musimy równie ostro wystąpić przeciw 'uświęconemu' przez nadwornego tych okolic grafomana kultu niejakiego Rübezahla, co po polsku wypada dosłownie: Liczyrzepa. Z dziwnym uporem robi się z tego dziada z długą po kostki brodą, na golasa wałęsającego się po górach i w gruncie rzeczy złośliwego, tępego tworu niemieckiej fantazji literackiej - coś w rodzaju naszego Janosika lub wschodnio - karpackiego Dobosza. Na okładkach wydawnictw regionalnych, pocztówkach, wywieszkach reklamowych, szyldach sklepów i, pożal się Boże, "pamiątkach turystycznych" dziadyga ten z potworną maczugą w łapie ma symbolizować sympatycznego i... na dobitek słowiańskiego ducha Karkonoszy. Skąd u diabła ubrdało się komuś , że to ma jakiś sens w ogóle, a propagandowy w szczególności? A niechże ktoś wyrwie tę maczugę i dopóty po łbach tłucze, aż zatłucze na amen regionalne dziwowisko. W muzeum w Szklarskiej Porębie Środkowej pokazują te historie na kilkunastu "landszaftach". Narracyjna podkładka ma je zwiedzającym Polakom przybliżyć w odczuwaniu typowo... niemieckiej kultury. Nam się natomiast wydaje najwłaściwsze - spalić te bohomazy, spalić i inne jeszcze obrazy, ozdóbki na budynku, płaskorzeźby i wszystko, co trzeba, aby je więcej oko jako tako kulturalnego turysty nie zobaczyło. (Izbicki R., „W górach i chmurach”; „Głos Ludu”, 21.05.1947 r.). Wkrótce po pojawieniu się artykułu, obrazy zaginęły, a Hala Baśni została zniszczona.
Obecnie nikomu nie przeszkadza niemieckie pochodzenie Ducha Gór , a jego wizerunek stał się symbolem Karkonoszy.

Duch Gór i zielarka

Pewnego razu, wysoko w górach zobaczył Duch Gór samotną kobietę, która zbierała zioła. Zmienił więc swoją postać w myśliwego i zbliżył się do niej. Kobieta bardzo ucieszyła się na jego widok, bo właśnie zgubiła drogę i nie wiedziała jak dostać się z powrotem w dolinę i do miasta. Bardzo jej się śpieszyło, bo w małej chatce zostały głodne dzieci, a jeszcze musiała nazbierane zioła sprzedać.
Myśliwy kazał jej wyrzucić zioła i zabrał ją do krzaka, którego liśćmi kazał jej napełnić koszyk, mówiąc jej, że będą one miały na dole większą wartość niż korzenie i zioła. Kobieta bardzo się opierała, ale uległa nieznajomemu i zrobiła tak jak jej nakazał. Po drodze jednak wyrzuciła, nieprzydatne jej zdaniem do niczego, liście, i zmartwiona wróciła do domu. Tam okazało się, że na dnie kosza pozostało kilka listków, które teraz zmieniły się w złote dukaty. Uradowała się tym i natychmiast kupiła jedzenie dla dzieci, a potem pobiegła w góry, aby odnaleźć miejsce, w którym wysypała liście. Niestety nie znalazła już go, a i krzak z cudownymi liśćmi zniknął gdzieś bezpowrotnie
.

Bibliografia:
  1. Duch Gór i zielarka. [online] [Data Dostępu 25.07.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.luczanscy.pl/pl/strony/1022.html?&w[2022][cms][action]=show&w[2022][data][id]=106
  2. Firszt Stanisław: Kim jest Duch Gór. "Skarbiec Ducha Gór" 2002, nr 4, s. 14-15
  3. Najwer Małgorzata: Hermanna Hendricha Świątynia Legend oraz Parsifal i zamek Grala. "Quart" 2008, nr 3, s. 42 - 62
  4. Wiater Przemysław: "Hala Baśni" i "Dom Hendricha" w Szklarskiej Porębie. [online]. [Data dostępu: 26.07.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.szklarskaporeba.pl/files/ciekawostki%20historyczne/Hala%20Basni%20i%20Dom%20Hendricha%20w%20Szklarskiej%20Porebie.pdf

czwartek, 20 czerwca 2013

Zamek Chojnik i księżniczka Kunegunda

Będąc w Zachełmiu, trzeba koniecznie wybrać się na zamek Chojnik. Szczyt góry porasta stary las bukowo-sosnowy z domieszką świerka, jodły, lipy, jawora i grabu. W podszyciu i runie występuje szereg rzadkich i chronionych roślin, m.in. wawrzynek wilczełyko, lilia złotogłów, bez koralowy, miesicznica trwała, goryczka polna, oman szlachtawa i konwalia majowa. W lesie można spotkać muflona, gołębia siniaka, dzięcioła zielonosiwego i muchołówkę małą.
Pierwsze dokumenty na temat zamku Chojnik pochodzą z roku 1364. Wynika z nich, że Bolesław Rogatka wybudował dwór myśliwski zwany Nowym Dworem. Dwór ten stal na najwyższym wzniesieniu góry, a otaczaly go olbrzymie sosny i stad zapewne pochodzi jego nazwa. W roku 1292 książe Bolko I Swidnicki przeksztalca budowlę w zamek obronny.  Rozbudowuje go i fortyfikuje wnuk Bolka I - książe Bolko II Mały.
Zamek, mimo swoich niewielkich rozmiarów, był niezwykle trudny do zdobycia, ponieważ znajdował się na skalistym szczycie opadającym od południa pionową ścianą.
W 1377 lub 1393 r. zamek przeszedł w ręce von Schaffgotschów, stając się ich siedzibą rodową (z nadania cesarza Karola IV, po śmierci ostatniego Piasta świdnickiego). Podczas wojen husyckich Schaffgotschowie okryli się złą sławą raubritterów (niemiecka nazwa rycerza rozbójnika). Rodzina, mając za sobą zamek, zwyczajnie rabowała przejeżdżających w pobliżu ich posiadłości kupców i podróżnych. W roku 1675, zamek spłonął od uderzenia pioruna, a ruiny stały się celem licznych wycieczek kuracjuszy z Cieplic. W k. XVIII w. wykładano już księgi pamiątkowe dla zwiedzających a od 1822 r. uruchomiono stację wynajmu tragarzy lektyk i przewodników. W 1822 roku stworzono tu odwiedzane chętnie schronisko, które funkcjonuje do dziś.
Do zamku wchodzimy przez bramę w dawnej wartowni, na której widnieje rok 1724.
Z zamkiem Chojnik związanych jest kilka legend, ale najbardziej znana jest ta, o...
Księżniczce Kunygundzie
Dawno, bardzo dawno, wieść milczy w którym roku, słynęła cudną urodą i zimnem sercem, osierocona Pani Kynastu, imieniem Kunygunda. Lubiła polowanie i wolność, szydziła z miłości i mężczyzn; bawiły ją westchnienia i żale zakochanych. Nie mogąc się pozbyć natrętnie o jej rękę dobijających się rycerzy, oświadczyła że temu odda rękę, który mury zamku Kynast do koła konno objedzie. Nie odstręczało to rozkochanych odważnych rycerzy, lecz każdy śmiercią przypłacił szalony zamiar, zawrót wtrącał rycerza i konia w przepaść. Samolubnemu sercu okrutnej dziewicy pochlebiało to przekonanie o sile jej wdzięków, tryumfem dla niej każda nowa ofiara, i teraz zadrgała z radości na znak dany trąbką przez wartę na wieżycy, że gość na zamek przybywa. Brama się otwiera, wjeżdża na ognistym karym koniu w błyszczącym hełmie i zbroi stalistej młody wspaniałej postaci rycerz, za nim jedzie wiemy jego giermek. Na sali zamkowej wita go dumna Kunygunda.
Mija dzień odpoczynku i namysłu przepisany rycerzom dla objazdu murów przybyłym... lecz cóż to z Kunygundą się stało? Rumieni się, blednie, wzdycha, drży na wspomnienie próby czekającej rycerza, który jak mówił, zwabiony jej piękności sławą, przybył zwyciężyć lub umrzeć, jak tylu innych. Pierwszy raz łzę ma w oku pierwszy raz czuje potrzebę modlitwy, nie może znieść myśli narażenia go na śmierć pewną, - wybiega - chce przeszkodzić, zabronić, cofnąć na zawsze wyrok straszny, lecz o cudzie! wśród zgromadzonego jej dworu dzieło już dokonane! Objechał mur bez szwanku rycerz ukochany. Właśnie zeń zjeżdża na dziedziniec, żywo z konia zsiada, i do Kunygundy z wyrazem szczęścia nieopisanego w rysach, rzecze: Pani, nie aby uzyskać Waszę rękę wprawiał Albrecht landgraf turyngski konia do objazdu tych murów, lecz by tamę położyć Waszym okrucieństwom. W domu ukochana żona mnie czeka.
Czyli Kunygunda z rozpaczy w przepaść się rzuciła, albo dni życia w żalu i pokucie spędziła, o tem pewności nie daje podanie
.

Zamek Chojnik warto odwiedzić z dwóch powodów. Pierwszym są ruiny, po których błąkają się  dawni właściciele, drugim - piękne widoki na całą okolicę.

Bibliografia:Ze względu na humory bloggera, opisy do zdjęć umieszczę w bibliografii.

Zdjęcia  
  1. Ścieżka przyrodnicza na górę Chojnik. [W;] Karkonoski Park Narodowy.[online]. [Data dostępu: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.kpnmab.pl/pl/na-gore-chojnik,312
  2. Pocztówki z początku XX w. Po lewej widok zamku z 1650 r. [online]. [Data dostępu: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://zamki.res.pl/sobieszow.htm
  3. Zamek Chojnik w Sobieszowie. [W:] Kotlina Jeleniogórska. Dolina Pałaców i Ogrodów. [online]. [Data dostępu: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://podroze.gazeta.pl/podroze/5,114158,12910940,Kotlina_Jeleniogorska__Dolina_Palacow_i_Ogrodow.html?i=19
  4. Średniowieczny zamek książęcy Chojnik. [W:] Zamki Polskie [online]. [Data dostępu: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://zamki.res.pl/foto2/chojnik12.htm
  5. Pręgierz na dziedzińcu. [W:] Karkonosze.pl [online]. [Data dostępu: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.karkonosze.pl/chojnik/zamek_chojnik.php
  6. Wejście na wieżę. [W:] Dolny Śląsk na fotografii.[online].[Data dostępu: 5.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://dolny-slask.org.pl/802189,foto.html?idEntity=3514127
  7. Widok z zamku. [W:] Karkonosze.pl [online]. [Data dostępu: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.karkonosze.pl/chojnik/zamek_chojnik.php
  8. Pocztówki z początku XX w. obrazujące legendę o Kunegundzie [online]. [Data dostępu: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://zamki.res.pl/sobieszow.htm 
Artykuły
  1. Chojnik. Ruina zamku książęceg. [W:] Zamki polskie.com. [online]. [Data dostępu: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.zamkipolskie.com/chojnik/chojnik.html
  2. Staffa Marek [red]. Słownik geografii turystycznej Sudetów. T. 3: Karkonosze. Warszawa, Kraków: "Kraj", 1993, s. 50-51
  3. Steć Tadeusz: Sudety Zachodnie. Przewodnik. Część 1. Warszawa: Sport i Turystyka, 1965, s. 211-213
  4. Sykulski Józef: Piastowski zamek Chojnasty koło Jeleniej Góry: Jelenia Góra, 1946
  5. Zamek Chojnik - historia warowni i legendy o pięknej księżniczce. [W:] In Wroc.pl. Pierwszy Dolnośląski NewsWire [online]. [Data dostępu: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://inwroc.pl/aktualnosci/artykul/333/5/Zamek_Chojnik__historia_warowni_i_legendy_o_pieknej_ksieznicze
  6. Zamek Chojnik. Legenda o Kunegundzie. NewsWire [online]. [Data dostępu: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.zamek-chojnik.cba.pl/