Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Różewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Różewicz. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Karpacz - Tadeusz Różewicz

Tadeusz Różewicz przy Łąkowym Kamieniu
Tadeusz Różewicz od wielu lat związany jest z Karkonoszami i Karpaczem, w którym odwiedzał Henryka Tomaszewskiego.
(...) Starych artystów dwóch – aktor i poeta –
spotkali się pod koniec wieku
i mówią o zabawkach
milczą o człowieku (...)
Tadeusz Różewicz w Muzeum Sportu i Turystyki
 Kiedyś po zwiedzeniu Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu Tadeusz Różewicz poproszony został o wpisanie się do pamiątkowej księgi honorowej. Wertując ją, znalazł wpis wybitnej polskiej himalaistki Wandy Rutkiewicz. Zainspirował on poetę do napisania poematu:

Gawęda o spóźnionej miłości

 II
Karkonosze powstawały
w okresie kaledońskich
ruchów górotwórczych
ja ujrzałem światło dzienne
9 października 1921 roku

Skąd się tu wziąłem?
z Radomska
urodzony pod znakiem Wagi
uformowany
w okresie ruchów totalitarnych
przeszedłem przez
ogień powietrze wojnę
przez lasy nad Wartą i Pilicą
przez Kraków Gliwice Wrocław
przez siedem gór i siedem rzek
i tak wędrując po matce ziemi
po pięknej błękitnej planecie
nad którą unosi się czerwony Mars
i Saturn w tysiącu pierścieni
doszedłem do Gór Olbrzymich
na uliczce prowadzącej do
Muzeum Sportu i Turystyki
trafiłem na ślad
ślad jej stopy
ślad uśmiechu
ślad ręki

„Dziękuję za miłe uhonorowanie
mojego wejścia na MT. EVEREST
wystawą, która przygotowana została
tak bardzo serdecznie przez Muzeum Sportu i Turystyki

Wanda Rutkiewicz

Karpacz, 27 X 1979”

przed laty
przeglądając poranna gazetę
dowiedziałem się
że kobieta z Wrocławia
zdobyła Mount Everest

przy innej sposobności
przeczytałem
(w „Przekroju? „Panoramie”?)
krótki
wierszyk pióra Wandy

pamiętam że chciałem
do niej zadzwonić zapytać
co skłoniło Wspaniałą
Kryształową Górę
do urodzenia myszki
ale nie starczyło śmiałości
może dlatego że w dzieciństwie
zdobyłem tylko „psią górkę”
koło Radomska (25 metrów)
i „kocią górę”
w sosnowym lasku
koło Gabrielowa

dopiero po jej śmierci
zadałem to pytanie
uśmiechnęła się i powiedziała
otwierając oczy
- a pan? Panie Tadeuszu
dlaczego Pan pisze wiersze
- ja? ja nie wiem

ulicami Wrocławia
płynęły rwące górskie
strumienie rzeki potoki
w brudnym lustrze wody
które wznosiło się i opadało
stały kościoły teatry domy
ludzie na dachach
machali białymi niebieskimi
czerwonymi płachtami
państwo Gucwińscy budowali arkę
dla swoich zwierząt
ratowali słonie żyrafy lwy i motyle

śmigłowce unosiły się
nad wodami

w parku Szczytnickim
w zatopionym japońskim ogrodzie
chwyciłem Wandę
za rękę
przepraszam! A Pani dokąd
śpieszy – a wiedziałem już
że śpi snem wiecznym -

machnęła ręką
- ja? idę na Mount Everest
a po drodze
na Matternhorn Nanga Parbat
Annapurnę…
potem wejdę jeszcze
na Kangczendzongę…
- ale to bardzo wysoko
powiedziałem
- to tylko 8586 metrów
powiedziała
z zagadkowym uśmiechem
- ale Pani nie zabrała ze sobą
ani śpiwora ani zapasu jedzenia
(a wiedziałem już że ona umarła)
ani maszynki do gotowania
a ta płachetka
ten kolorowy namiocik
jest dobry dla dzieci
można go ustawić
w ogródku działkowym
pod jabłonką
koło grządki z marchewką
koperkiem pietruszką
niech Pani odpocznie
powiedziałem z troską
kto to widział! żeby chodząc o kulach
skakać po górach
„korona Himalajów” poczeka
na panią
- „potrzebne jest mi poczucie
zagrożenia i to takiego,
którym mogę sterować”
- niech pani zostawi w spokoju

Kangczendzongę… przecież
tego nawet wymówić nie można…
zapiszemy panią do związku literatów
urządzimy pani wieczór poetycki
przy świecach przeczyta pani wierszyk
wyda tomik otrzyma wyróżnienie
zostawi ślad stopy
na skale Kaliopy
Wanda rozejrzała się
po świecie i powiedziała do siebie
- nie stał się jeszcze dla mnie
towarzyszem liny… nie może zrozumieć

25 maja 1992 roku
doszła do kraju wiadomość
że Wanda Rutkiewicz
zginęła w Himalajach

III

siedziałem w muzeum zabawek
w domku lalek panował ruch
nakrywano do stołu
ktoś grał na pianinie
zegar wybijał godzinę
porcelanowy kotek lizał łapę
na palcach weszła Wanda
stanęła przy kaflowym zielonym
piecu
grzejąc skostniałe ręce
zapytałem szeptem
co ją skłoniło do powrotu
na naszą dolinę łez
i odpowiedziała mi
mówiąc
„czasem myślę, że wspinam się dlatego,
aby przekonać się,
jaka droga jest mi
nasza szara codzienność.
Wracając poznaję, jak smakuje
kubek gorącej herbaty,

po dniach pragnienia,
sen po wielu nieprzespanych nocach,
spotkanie z przyjaciółmi
po długiej samotności
cisza…”

myślałem o życiu i śmierci
i zobaczyłem jej oddech
który
połączył się z oddechami
żywych
ludzi zwierząt drzew i kwiatów

zamek z lodu
wyparował
wieczne śniegi ruszyły się
szklana góra
spływała w dolinę
cichym strumieniem

do muzeum weszła kolorowa
grupa dzieci i wykipiała
wypełniając śmiechem i krzykiem
małe uliczki mieszkania lalek
i ciszę

wyszedłem z uśmiechem
na zalaną słońcem ulicę

przez mgnienie oka
zdawało mi się że zrozumiałem
upływanie czasu i życia
że poznałem drogę
do wnętrza matki ziemi
do śmierci
matki matek
rodzaju ludzkiego

szliśmy wzdłuż strumienia
i ja wiedząc że ona już była
umarła
zawołałem do niej po imieniu

a ona idąc dalej obejrzała się i
położyła palec na ustach.  
(Karpacz 1996, Wrocław 1997)
Wiesława i Tadeusz Różewicz w Karpaczu
Bibliografia:
Informacje i zdjęcia pochodzą ze strony: 

wtorek, 20 sierpnia 2013

Weekendowy spacer po parku

Długi sierpniowy weekend we Wrocławiu. Pogoda wymarzona na dłuższą, lub krótszą wycieczkę. W naszym wypadku, w grę wchodził dłuższy spacer, na który wybraliśmy Park Południowy.
Park Południowy na fragmencie planu SVA. [W:] Dolny Śląsk na fotografii.[online].[Data dostępu: 13.08.2013].
Dostępny w Internecie: http://dolny-slask.org.pl/923489,foto.html?idEntity=508994
Pierwszy, stworzony od podstaw, wrocławski park krajobrazowy, powstał pod koniec XIX wieku na terenach podarowanych miastu (w zamian za przyłączenie wsi Borek do miejskiej sieci gazowniczej, wodociągowej i kanalizacyjnej)  przez Juliusa Schottländera (1835 - 1911) - filantropa, kupca, własciciela dóbr ziemskich. Współzałożycielem był Ludwig Landsberg (1839 - 1892) - radca miejski i handlowy, a zaprojektował go dyrektor ogrodnictwa miejskiego i architekt krajobrazu, Hugo Richter wraz z botanikiem Ferdinandem Cohnem
Drzewostan parku  charakteryzował się bogactwem gatunków i odmian drzew parkowych, a także egzotycznych i rzadkich. Na szczęście większość drzew zachowała się do dziś. Oprócz dębów, lip i buków rosną na terenie parku m.in. dwa okazałe cypryśniki błotne, orzesznik pięciolistkowy, platany klonolistne, buk pospolity odmiany zwisłej, dąb szypułkowy odmiany kolumnowej, klon bałkański, kasztan jadalny, orzech czarny, orzesznik siedmiolistkowy, orzesznik pięciolistkowy, grójecznik japoński,kasztanowiec biały "Digitata", klon tatarski, lipa krymska, surmia bignoniowa, magnolia pośrednia, iglicznia trójcierniowa,lipa amerykańska, brzoza papierowa, tulipanowiec amerykański, skrzydłorzech kaukaski.
Przyrodniczy pogram parku opierał się na przedstawieniu trzech typów krajobrazu Śląska: leśnego (na północy parku), bagiennego (przy stawie) i górskiego (na południu – w sąsiedztwie budowanej wówczas kolejowej obwodnicy towarowej).
W czasie budowy nasypu usypano z niewykorzystanych nadwyżek ziemi wzgórze, którego szczyt ozdobiono – znalezionymi w czasie robót ziemnych – głazami narzutowymi. Twórcy, zakładanego wówczas Parku Południowego postanowili urządzić na wzgórzu ogród roślin górskich. Na szczycie (131 m n.p.m.) wybudowano drewnianą altanę, nazywaną pawilonem von Wallenberga (ufundował ją Karl Gideon von Wallenberg-Pachally), z której można było wówczas oglądać panoramę Wrocławia oraz Masywu Ślęży. Do 1945 roku wzgórze to nosiło imię Georga Bendera – jednego z wybitniejszych nadburmistrzów miasta.
Park spełniać miał trzy funkcje: spacerową, sportową oraz rozrywkową. W tym celu stworzono polany, ścieżki, taras widokowy Landsberga nad stawem z fontannami, a znany wrocławski browarnik Georg Haase wybudował stylową restaurację wg projektu Karla Klimma (autora wieży ciśnień przy al. Wiśniowej).
Restauracja Haasego i taras Ludwiga Landsberga [W:] Dolny Śląsk na fotografii.[online].[Data dostępu: 13.08.2013].
Dostępny w Internecie: http://dolny-slask.org.pl/790036,foto.html?idEntity=508995
Budynek restauracji ucierpiał w czasie działań wojennych i trzeba go było rozebrać. Obecnie w tym miejscu postawiono pergole.
Miejsce centralne w parku stanowi staw z wyspami i pofalowaną linią brzegową tworzącą w kilku miejscach półwyspy.
Parę lat temu odrestaurowano widokowy Landsberga. Można z niego popatrzeć na pływające po stawie kaczki.
Dwa urokliwe mostki stworzone są  wręcz do romantycznych spacerów we dwoje.  Pierwszy - stalowy mostek Telenberga  znajduje się w zachodniej części parku....
...a murowany mostek Osterlinka – w części wschodniej.
Projektanci pozostawili w parku dużo przestrzeni w postaci rozległych polan, łączek W ciepłe dni jest to miejsce odpoczynku wielu Wrocławian.
Od 2004 roku w parku stoi pomnik Fryderyka Chopina według projektu profesora warszawskiej ASP, Jana Kucza. Upamiętnia on wizytę pianisty we Wrocławiu w 1830 roku. Wtedy to przebywając w zajeździe Dom Polski  kompozytor dał koncert wariacji na tematy proponowane przez publiczność.
Zanim wybierzemy się do Parku Południowego, warto zajrzeć do przewodników lub do Internetu, żeby lepiej poznać historię tego miejsca i dowiedzieć się czegoś o jego twórcach. Wtedy spacer nabierze całkiem innego wymiaru. Warto też obejrzeć, na portalu Dolny Śląsk na fotografii,  stare zdjęcia parku, wtedy zobaczymy jak się  to miejsce, przez ponad sto lat, zmieniło. 

Do Parku Południowego lubił chodzić Tadeusz Różewicz. Szukał tu ciszy, spokoju i natchnienia do dalszej pracy. Jego poranne spacery zaowocowały pięknym i wzruszającym wierszem
Śliwa Kuba: Park Południowy jesienią 2010. [online]. [Data dostępu: 13.08.2013].
Dostępny w Internecie: https://plus.google.com/photos/115905293385969011574/albums/5534717751717668161/5534718209668519906?pid=5534718209668519906&oid=115905293385969011574
Wiersz

    Chciałem opisać
    opadanie liści
    w parku południowym

    pięć białych łabędzi
    stojących na zamglonym lustrze
    wody

    chciałem namalować
    oksydowane szronem
    czarne chryzantemy

    światło na wargach
    przechodzącej
    dziewczyny

    myślałem o poetach
    krainy środka
    posiedli oni wiedzę
    pisania doskonałych utworów
    zgaśli
    ale światło ich wierszy
    dociera do mnie
    po tysiącach lat

    liść dotknął ziemi

    zrozumiałem
    płaczące obrazy
    milczenie muzyki
    tajemnicę okaleczonej poezji

    po powrocie do domu
    moja ręka zaczęła pisać
    wiersz
    głuchoniemy
    chciał zaistnieć
    ujrzeć światło
    ale ja nie chcę go pisać
    słyszę jak powoli
    przestaje oddychać
                                         (listopad 1982)
Park Południowy pojawił się także w „Widmach w mieście Breslau”  Marka Krajewskiego
W Parku Południowym o tej porze było zupełnie pusto. W alejce prowadzącej od Kaiser-Wilhelm-Strasse pojawiła się kobieca postać w długiej sukni. Obok niej dreptał i szarpał się na boki duży pies. [...] Minęła staw i przebiegła w podskokach po kładce. Jej ruchy przyspieszył widok stojącego pod drzewem mężczyzny w kaszkiecie. Przypadła do niego i rzuciła mu się w ramiona. Pozostawiony sam sobie brodacz monachijski z ulgą przyjął decyzję swej pani. [...] Kobieta pochyliła się, oparła rękami o drzewo i z ulgą stwierdziła, że nie pali się żadne światło w ogromnym hotelu i restauracji Park Południowy. Nagle pies warknął. [...] 
Około pięćdziesięciu metrów od nich przedzierało się przez krzaki dwóch mężczyzn. Obaj mieli meloniki na głowach i papierosy w zębach. Niższy przystawał co chwila, chwytał się dłońmi za brzuch i stękał głośno.
- Cicho, Bert - szepnęła kobieta i pogłaskała psa. Bert warczał cicho i obserwował dwóch ludzi, którzy strząsali ze swych ubrań grube krople rosy.
Niższy zdjął melonik i otarł pot z czoła. Szli dalej w stronę stawu, na którym pojawiły się tłuste łabędzie. Nagle niższy przystanął i powiedział coś głośno, a kobieta zrozumiała to jako: „o cholera!”, a jej partner: „o k*rwa!”. Stękający mężczyzna podał melonik i płaszcz wyższemu, po czym - przyciskając mocno udo do uda - wdarł się między krzaki i ukucnął. Niespełniony kochanek postanowił kontynuować odwieczną czynność ludzkości, ale jego partnerka była odmiennego zdania. Przywiązała psa do drzewa, a potem schowała się za nim. Wychylając nieco głowę, obserwowała z niepokojem kucającego mężczyznę. Ten przesunął palcami po policzku, potem uważnie się im przyjrzał, a następnie swój wzrok wzniósł w górę. Jeszcze raz wyrzucił z siebie to słowo, które służąca i jej amant tak odmiennie percypowali, lecz jego głos był teraz wzmocniony przerażeniem. W koronie starego platanu kołysał się powieszony za nogi człowiek. Pies zaskowyczał, kobieta krzyknęła, a jej partner zobaczył przed nosem pistolet trzymany przez piegowatą dłoń pokrytą rudymi włoskami. Poranna schadzka zakończyła się kompletną klapą
.
 Park Południowy nadaje się nie tylko na niedzielne spacery. Można tam spędzić popołudnie po pracy , można też umówić się na spotkanie w parkowej restauracji, gdzie lody są kiepskie, ale prawdopodobnie, niezła pizza.

Bibliografia:
  1.  Zdjęcia - własne
  2. Ganske Izabela: Historia Wrocławia: Park Południowy w prezencie. [online]. [Data dostępu: 13.08.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.mmwroclaw.pl/328074/2009/10/5/historia-wroclawia-park-poludniowy-w-prezencie?category=news
  3. Kamiński Krzysztof: Park Południowy [W:] Rada Osiedla Borek. [online]. [Data dostępu: 13.08.2013]. Dostępny w Internecie: http://www.radaosiedlaborek.pl/index.php/o-osiedlu/ciekawe-miejsca/8-park-poudniowy
  4. Lewicki Zbigniew [red.]: Środowisko Wrocławia. Wrocław: ATUT, 2010, s: 56-57
  5. Park Południowy. [W:] Wikitravel. [online]. [Data dostępu: 13.08.2013]. Dostępny w Internecie: http://wikitravel.org/pl/Park_Po%C5%82udniowy
  6. Prastowski Wojciech: Wielcy wrocławianie: Georg Bender (1848-1924).[online]. [Data dostępu: 13.08.2013]. Dostępny w Internecie: http://tumw.pl/wielcy-wroclawianie-georg-bender-1848-1924/